Połowa dzieci w Polsce cierpi na chorobę alergiczną - Piotr Kuna

Połowa dzieci w Polsce cierpi na chorobę alergiczną

Wywiad z Panem Profesorem Piotrem Kuną – Kierownikiem Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Panie Profesorze, panuje takie przekonanie, że alergie to „epidemia XXI wieku”. Czy rzeczywiście obecnie jest to tak wielki problem na świecie?

Chorobami alergicznymi zajmuję się klinicznie i naukowo od ponad 30 lat. Kieruję Kliniką Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Pytanie, które Pan zadał, to podstawowe pytanie dotyczące tego, co się dzieje wokół nas. Czy alergie to „epidemia XXI wieku”? Tak, choroby alergiczne są „epidemią” w XXI wieku.

Przez wiele lat nasz gatunek borykał się z chorobami zakaźnymi. Dzięki postępowi medycyny, rozwojowi szczepionek, antybiotyków, poprawie jakości wody, środowiska większość chorób zakaźnych udało się wyeliminować albo znacznie ograniczyć. Ale biologia nie zna próżni. W to miejsce pojawiły się nowe choroby. Przede wszystkim choroby alergiczne, ale również choroby autoimmunologiczne, nowotwory. Na choroby alergiczne cierpi dziś co drugi mieszkaniec Europy.

Alergia bardzo silnie wiąże się z rozwojem i postępem cywilizacji, ze zmianami stylu życia. Dlatego w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Skandynawii, Australii, Nowej Zelandii, czyli krajach uważanych za bardzo bogate, aż 60% populacji ma alergie. Polska, gdzie w tej chwili 40% populacji to alergicy, za kilka–kilkanaście lat (oby jak najszybciej, bo to się wiąże ze wzrostem dobrobytu społeczeństwa) prawdopodobnie też znajdzie się w gronie krajów, gdzie alergicy stanowią większość.

Pamiętajmy, że alergia jest chorobą przewlekłą, czyli trwa całe życie. Zwykle zaczyna się w dzieciństwie i jej objawy mogą się utrzymywać aż do śmierci. Większość dolegliwości związanych z alergią można z powodzeniem opanować, ale rzadko kiedy daje się ją skutecznie leczyć. Na szczęście tylko niektóre postacie alergii, takie jak wstrząs anafilaktyczny, alergia na jady owadów, alergia na niektóre pokarmy czy ciężka astma alergiczna, rzeczywiście zagrażają naszemu życiu. W większości przypadków jest to choroba przewlekła, ale nie zabija – i to jest dobra wiadomość. Wydaje się również, że choroby alergiczne mogą chronić pacjentów przed innymi, gorszymi schorzeniami. Są doniesienia, że pacjenci chorujący na choroby alergiczne rzadziej zapadają na niektóre choroby nowotworowe, np. na chłoniaki.

Wiemy, że na rozwój alergii wpływa wiele czynników. Jest kilka hipotez, np. że z rozwojem alergii jest związane środowisko, infekcje, higiena czy predyspozycje genetyczne. Czy mamy w takim razie jakiś realny wpływ na zmniejszenie ryzyka rozwoju alergii, czy po prostu z góry jesteśmy na nią skazani?

Choroby alergiczne bardzo ściśle wiążą się z środowiskiem. Mamy oczywiście predyspozycję genetyczną, chociaż ona nie jest konieczna. I mamy czynniki środowiskowe – przede wszystkim zanieczyszczenie środowiska, obecność potencjalnych alergenów, występowanie odpowiednich bakterii, czyli tzw. mikrobiom, który nie tylko jest w nas, ale też otacza nas, oraz wirusów. Ich wpływ często łączy się z dietą. Jeżeli na organizm zadziałają te wszystkie niekorzystne czynniki, to nawet jeśli nie mamy predyspozycji genetycznych, zachorujemy na alergię.

Okazuje się, że wśród czynników, które sprzyjają rozwojowi alergii, jest np. poród drogą cięcia cesarskiego. Przechodząc przez łożysko porodowe, dziecko od razu nabywa od matki dobrych, zdrowych bakterii, nie łapie tych patologicznych ze ścian szpitala. Stosowanie antybiotyków to kolejny czynnik. Im więcej antybiotyków, tym więcej alergii. To, co dziecko je – czy jest karmione piersią, czy je nieprzetworzone pokarmy – też ma ogromne znaczenie. Okazuje się, że naturalne pokarmy nieprzetworzone również chronią przed alergią, a jeżeli będziemy cały czas pili mleko w proszku, to niestety alergia się rozwinie. Środowisko i jego zanieczyszczenia determinują wystąpienie alergii, a wszystkie zmiany, które zachodzą wokół nas, idą niestety w takim kierunku. Alergii będzie więc coraz więcej.

A jak w takim razie wypadamy na tle innych krajów europejskich w kontekście częstości występowania alergii i szeroko pojętych chorób alergicznych?

Ponieważ Polska nie jest tak dobrze rozwinięta, jak kraje Europy Zachodniej czy kraje skandynawskie, odsetek populacji, która cierpi na alergie, jest mniejszy niż w tamtych krajach. W tej chwili jest to 40% wszystkich mieszkańców, ale u dorosłych jest to około 25–30%, a u dzieci ponad 50%. Połowa dzieci w Polsce cierpi na jakąś chorobę alergiczną. Coraz szybciej doganiamy Europę Zachodnią. To, kiedy ją dogonimy, zależy od tego, jak nasz kraj będzie się rozwijał.

A jak z Pana perspektywy zmieniła się diagnostyka chorób alergicznych w Polsce w ostatnich latach?

Największy postęp dotyczy oczywiście nowych metod leczenia, rozwoju leczenia spersonalizowanego, ale również coraz lepszej i dokładniejszej diagnostyki. Szczególnym przełomem jest diagnostyka komponentowa chorób alergicznych. Okazało się, że alergen, na który jesteśmy uczuleni, nie składa się z jednej cząsteczki, ale z bardzo wielu różnego rodzaju tzw. komponentów, które coraz lepiej znamy, a nawet potrafimy je wytworzyć metodą biologii molekularnej – są to tzw. rekombinowane alergeny. Do tych alergenów z surowicy pacjenta wiążą się odpowiednie przeciwciała, które je rozpoznają. W związku z tym możemy dzisiaj pokusić się o diagnostykę komponentową. Jest ona niesłychanie dokładna, dostarcza lekarzowi bardzo wielu informacji, które pozwalają przewidzieć dalszy rozwój choroby alergicznej, jej ewentualne ustąpienie, ale również ryzyko dla pacjenta: ryzyko anafilaksji, ryzyko wystąpienia napadów astmy, postępu alergii czy nawet zgonu. W tej chwili coraz częściej mówimy, że dobra alergologia to nie tylko diagnostyka kliniczna, ale diagnostyka kliniczna w połączeniu z bardzo dobrą diagnostyką laboratoryjną. Diagnostyka komponentowa to przyszłość.

Te metody są niestety drogie. Średni koszt to około 2000 zł za jedno badanie. Polaków nie stać jeszcze na taki wydatek, dlatego z niecierpliwością czekam na pojawienie się kolejnych testów DPA-Dx firmy EUROIMMUN do diagnostyki komponentów w systemie paneli alergologicznych, które są znacznie tańsze, a przez to będą dostępne dla dużo większej grupy chorych. Diagnostyka w oparciu o profile alergologiczne zapewnia możliwość skorzystania z dedykowanych paneli zawierających wybrane komponenty, np. Profil DPA-Dx Pediatryczny zawiera komponenty mleka, jaja, orzeszków ziemnych i brzozy.

Czyli polscy pacjenci mają dostęp do nowoczesnej diagnostyki alergii, diagnostyki komponentowej.

Tak, ale proszę pamiętać, że rolą firm biotechnologicznych produkujących zestawy do diagnostyki alergii in vitro jest przygotowywanie zestawów odpowiednich pod kątem alergenów występujących na terenie danego kraju. W Polsce w przypadku alergii wziewnej mamy przede wszystkim alergię na roztocze kurzu domowego, pyłek traw, pyłek drzew, chwasty, kota, pleśnie, a w przypadku alergii pokarmowej – na mleko oraz jajka. Z kolei alergia na orzeszki ziemne nie jest tak częsta w Polsce jak np. w Stanach Zjednoczonych. Dlatego trzeba dostosować ofertę do specyfiki danego terenu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Michał Podkalicki
EUROIMMUN POLSKA Sp. z o.o.
www.euroimmun.pl

Nie znalazłeś odpowiedzi na nurtujące Cię pytanie? Prześlij je nam, a odpowiedź wkrótce ukaże się na blogu: blog@euroimmun.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.